Prezes cwaniaczek ulotnił się, bo jego spółka, zbierająca i przerabiająca truskawki, zaczęła bankrutować. Od lipca nikt nie dostał wypłaty. "Najgorsze jest to, że nie możemy odejść, bo nie mamy świadectw pracy. Może je nam wydać tylko prezes, który jest też właścicielem firmy" - mówi księgowa Anna Piątkowska.

A prezes ostatni raz był w firmie dwa tygodnie temu. Potem przepadł. Wyprowadził się z domu, z firmy wyniósł wszystkie wartościowe rzeczy. Na pastwę losu zostawił 31 pracowników.

Prokurator skończył śledztwo na spisaniu protokołu. I czeka, aż prezes się znajdzie. Pracownicy poszli po pomoc do skarbówki. I też nic, bo bez właściciela nie można nawet wejść do firmy.

A ludzie bez rozwiązania umowy o pracę przez prezesa nigdzie indziej zatrudnić się nie mogą. Przychodzą więc codziennie pod firmę, siadają na trawie i czekają 8 godzin. Na razie jest ciepło, ale co będzie, jak przyjdą mrozy?