Tak źle jeszcze nie było. Amerykanie odwrócili się od Forda na korzyść Toyoty, która po raz pierwszy w historii w tym roku pokonała swego głównego rywala. Zawiniły ceny paliw, które odstraszyły nawet klientów zza oceanu. Ford, który do tej pory na potęgę produkował paliwożerne pickupy i SUV-y (samochody miejsko-terenowe), postanowił zmienić linię produkcyjną i szukać oszczędności.

Krok pierwszy to cięcia. Amerykański koncern zapowiedział masowe zwolnienia. W ciągu dwóch lat zamierza zwolnić około 40 tysięcy osób i zamknąć 16 fabryk. Ford szuka też chętnego do przejęcia produkcji sportowych wozów Aston Martin, znanych z filmów o przygodach agenta Jamesa Bonda. Ale i to nie wystarczy. Koncern planuje produkcję małych, ekonomicznych aut. Szczegóły na razie trzymane są w wielkiej tajemnicy.