Dla samych klientów to pewnie dobra wiadomość. Zawsze tam, gdzie pojawiała ta największa na świecie sieć, ceny w sklepach spadały średnio o 15 proc. Ale cieszyć się chyba nie powinni pracownicy supermarketów. Wal-Mart słynie, bowiem, z wykorzystywania pracowników zgodnie z dewizą "każdy zaoszczędzony dolar na pracowniku, to kolejny klient sklepu" - to słowa samego założyciela sieci Sama Waltona.

Wal-Mart chce wejść do Polski tylnymi drzwiami. "Rzeczpospolita" sugeruje, że kupi po prostu polską sieć sklepów Auchan (jednak nie potwierdza tego ani Wal-Mart, ani Auchan). Chce w Polsce zainwestować, bo jest tu jeszcze miejsce dla takiego gracza. Supermarkety mają bowiem u nas jedynie 44-procentowy udział w obrotach artykułami ogólnospożywczymi. Reszta należy do drobnego handlu, który również nie cieszy się z planów Wal-Marta.

Inne sieci nie zamierzają stać bezczynnie i patrzyć jak Wal-Mart odbiera im klientów niższymi cenami. One również zaczną je obniżać i rozpocznie się wojna. Wygrają na niej klienci, ale wielkimi przegranymi będą pracownicy i drobni handlarze.