Brytyjczycy tak wystraszyli polską konkurencję, że w działających już klubach jak grzyby po deszczu powstają prawdziwe kina i dyskoteki. Zajęcia prowadzą zawodowi DJ, a pedałując, można oglądać kinowe hity. I choć specjaliści twierdzą, że Polacy wprawdzie szturmują kluby fitness, to ich zapał jest słomianym ogniem.

Ale szefowie brytyjskiej sieci klubów fitness Holmes Place wiedzą swoje. Bo z badań wynika, że ćwiczy zaledwie 5 procent Polaków, a na świecie robi to 20 procent ludzi. Dlatego dziś otworzyli w Warszawie pierwszy klub swojej sieci, a co roku ma powstawać w kraju po pięć następnych.