Gigantyczny dług ZUS wobec funduszy sięgnął już 2 mld złotych! Co z tego wynika? Że nasze emerytury będą o wiele mniejsze! "Te pieniądze nie są oprocentowane, więc na nich nie zarabiamy" - mówi z rozbrajającą szczerością rzecznik ZUS Przemysław Przybylski. I dodaje, że zamiast przesyłać je do funduszy, które wiedzą jak inwestować i zarabiać, zakład bierze z nich sumy na bieżące wypłaty rent i emerytur. Oficjalnie ZUS twierdzi jednak, że nie przekazuje składek tylko w wyjątkowych przypadkach. Np. gdy nie może zidentyfikować, na czyje konto ma wpłacić pieniądze.

Ale to nieprawda. Kamila Grabczyk z Warszawy właśnie odkryła, że po dwóch latach na swoim rachunku w funduszu ma 376 zł, a powinna mieć... 10 razy więcej. "To mi się w głowie nie mieści. Kto będzie mi płacił na starość?" - pyta zdenerwowana. A nie jest jedyną poszkodowaną. W takiej sytuacji jest wielu klientów ZUS.

Zakład twierdzi, że nie ma pieniędzy, a jednocześnie - zamiast oszczędzać - szasta sporymi sumami i stawia sobie pałace. W stolicy właśnie ruszyła budowa kolejnego, zakładowego budynku, która pochłonie aż 176 mln zł! Gdyby prywatny bank wykręcał ludziom takie numery jak ZUS, dawno poszedłby z torbami - zauważa "Fakt".