Wszystkiemu winni rząd i posłowie, którzy nie spieszą się z wprowadzaniem reform. Ogłoszony w czerwcu pakiet reform podatkowych wisi na włosku. Żaden z projektów nie opuścił jeszcze komisji sejmowych. Jak tak dalej pójdzie, tylko nieliczne z ponad 20 projektów zmian w podatkach uda się przegłosować jeszcze w tym roku. I to - jak zauważa DZIENNIK - niekoniecznie te, na które czekają miliony Polaków. Miały być zatem wyższe progi podatkowe i zniesienie podatku od rodzinnych spadków i darowizn. Ale szanse na to, że w przyszłym roku będziemy się rozliczali z fiskusem według nowych zasad, maleją z tygodnia na tydzień.

Z prostych wyliczeń wynika, że aby zmiany mogły wejść w życie w przyszłym roku, powinny być uchwalone i opublikowane przed końcem listopada. Na razie jednak wszelkie głosowania są przekładane. "Spodziewaliśmy się, że projekty Rady Ministrów pojawią się w Sejmie kilka miesięcy wcześniej" - przyznaje szefowa sejmowej komisji finansów publicznych Aleksandra Natalli-Świat z Prawa i Sprawiedliwości. A za opóźnienia wini rząd.

Jednak posłom też się nie spieszy. Pierwotnie komisja finansów miała się zająć podatkami już w tym tygodniu, ale... posiedzenie odwołano, bo zbliża się rocznica wybuchu II wojny światowej. Prawdopodobnie jednak posłom nie chodzi o uczczenie ofiar, lecz o spotkania z wyborcami przed zbliżającą się kampanią samorządową - zauważa DZIENNIK.