"Odkrycie nowego złoża może spowodować spadek cen, ale najpierw trzeba obniżyć koszty wydobycia. Gra jest jednak warta świeczki" - tłumaczy Halina Pupacz z Polskiej Izby Paliw Płynnych.

Dwa złoża ropy i gazu znajdują się niedaleko Helu, na głębokości 2 kilometrów pod dnem morza. Na żyłę złota trafili nafciarze z Petrobaltic, spółki należącej do Lotosu. Z ich badań wynika, że jedno złoże ropy jest małe, ale drugie całkiem pokaźne. Będzie co wydobywać przez co najmniej 10 lat. Nafciarze zaczną od mniejszego złoża. Ropa ma być transportowana na ląd tankowcem, a gaz przesyłany podwodnym rurociągiem.

To już kolejne złoża ropy odkryte na dnie Bałtyku. Z pierwszego Petrobalitic wydobywa około 300 tysięcy ton ropy rocznie. Teraz nafciarze liczą na milion ton. To i tak za mało, żeby uniezależnić się od Rosjan, ale na pewno stawia nas to w lepszej sytuacji.