Miarka się przebrała. Związkowcy nie wierzą już w dobrą wolę polityków i grożą paraliżem komunikacyjnym kraju. Gehenna podróżnych może zacząć się już we wrześniu. To czas, jaki związkowcy dają rządzącym na podjęcie konkretnych decyzji, a chodzi głównie o coraz silniejszą konkurencję na rynku przewoźników, których nikt nie kontroluje.

Nie mają kas fiskalnych, nie przedstawiają dochodów z tego tytułu, zaniżają ceny - wylicza Tadeusz Chwastek z NSZZ "Solidarność". Prawie 200 przedsiębiorstwom grozi upadłość, a to by oznaczało, że pracę w PKS-ie straci prawie 60 tysięcy osób - dodaje przewodniczący Sekcji Krajowej PPKS.

Związkowcy nie zamierzają już dłużej biernie czekać. Dają politykom czas od końca miesiąca. Jeśli nie doczekają się konkretnych propozycji, nie wykluczają ogólnopolskiego strajku. Związkowców z PKS mają poprzeć kolejarze, którym też nie podoba się nieuczciwa konkurencja.