Proceder wygląda mniej więcej tak: do polskiego przedsiębiorcy zgłasza się oszust, który oferuje mu np. kontener z telefonami. Przedsiębiorca płaci mu za towar razem z podatkiem VAT, a następnie odsprzedaje go wskazanej przez oszusta zagranicznej firmie (jednocześnie odzyskuje z urzędu skarbowego VAT). Towar wyjeżdża z Polski, po czym zagraniczna firma, która go kupiła, przesyła kontener do współpracującego z nią oszusta. Po kilku czy kilkunastu takich obrotach, firma krzak znika, inkasując wielokrotnie wartość VAT-u.

Oszuści zwietrzyli interes po otwarciu granic. Przed wejściem Polski do Unii taki proceder nie byłby możliwy, bo towar był opodatkowany na granicy. Teraz przejeżdża swobodnie przez państwa UE. Urzędnicy nie wymieniają się informacjami, więc nie mają pojęcia, gdzie i komu dany towar został sprzedany i jak często zmieniał właściciela. Służby skarbowe bezradnie rozkładają ręce.