To byłaby prawdziwa sensacja, ale wcale nie taka absurdalna, jak by się nam wydawało, wyjaśniają bankowcy. Przecież to kobiety najczęściej borykają się z dopinaniem domowego budżetu i dbają, by nie zabrakło pieniędzy na podstawowe potrzeby. Niewielka pożyczka na przetrwanie do przysłowiowego pierwszego, mogłaby skusić niejedną panią. Zwłaszcza jeśli bank przypominałby domowe pielesze, z pokojem zabaw dla dzieci.

Zdaniem przeciwników pomysłu, to kolejna przynęta i sposób na wydrenowanie naszych kieszeni. Bankowcy jednak się bronią i - jak tłumaczą - idea banków dla pań nie jest skierowana tylko do kobiet niezamożnych i słabo wykształconych. W USA czy Kanadzie z takich placówek korzystają także wykształcone i majętne panie. Po co w takim razie odrębne placówki? Banki tłumaczą się różnymi potrzebami klientów.

To prawda, w końcu swoje banki mają muzułmanie. Ciekawe tylko, czy specjalne placówki powstaną także dla poszczególnych ras albo dla kochających inaczej.