To właśnie dzięki tym informacjom wszyscy powyżej 35 lat mieli się dowiedzieć, czy pracodawcy płacą składki ubezpieczeniowe, jak duże i czy robią to w terminie. Do tego ZUS miał podać, ile pieniędzy uzbierali oni na przyszłą emeryturę. Niestety, nie dowiemy się wszystkich tych rzeczy, bo ZUS nie przygotował na czas odpowiednich dokumentów.

Państwowy ubezpieczyciel jednak nie czuje się winny. Spóźniło się Ministerstwo Pracy, które jak tłumaczy rzecznik ZUS Przemysław Przybylski nie przysłało na czas informacji dotyczących sposobu wyliczania składek emerytalnych. Są bardzo ważne, bo na ich podstawie można wyliczyć przyszłą emeryturę. Ale resort pracy przekazał te dane niecały miesiąc temu, a to dla ZUS stanowczo za późno. Nic dziwnego, zwłaszcza że krajowy moloch do dziś nie może się uporać z systemem informatycznym, który wprowadził siedem lat temu.

Według ZUS dane dotyczące przyszłych emerytur dostaniemy w przyszłym roku. Kiedy dokładnie? Ubezpieczyciel woli nie precyzować.