Mleko musi zdrożeć, bo go brakuje. Zawiniła susza, która wypaliła pastwiska. Rolnicy nie mają czym wykarmić stad, więc straszą, że części bydła się pozbędą. Co to oznacza? Rachunek jest prosty - podwyżkę cen skupu mleka, a w konsekwencji droższy nabiał w sklepach.

Ile więcej zapłacimy? Rolnicy chcą, by ceny skupu mleka wzrosły o 20 proc., ale taki scenariusz jest mało prawdopodobny. Specjaliści branży mleczarskiej prognozują wzrost najwyżej o 5 procent. Duże podwyżki raczej nikomu nie wyszłyby na dobre. Mogłoby się bowiem okazać, że znacznie tańsze jest mleko z Unii Europejskiej.

Wyższych cen możemy się jednak spodziewać już jesienią. Zdrożeje mleko i wyroby mleczarskie, ale nierównomiernie. Najbardziej podrożeją sery żółte i jogurty. Prawdopodobnie jednak nie zmieni się cena masła, bo mamy go w nadmiarze.