Pomysł ministerstwa ma uderzyć w eksperymentatorów takich, jak autor tego wpisu na internetowym forum (pisownia oryginalna): "niska cena odzwierciedla niski smak nie polecam w wiekszych ilosciach elegancko klepie ale potem mozg robi sie zadki i zołądek niesłychanie boli"... Ale podwyżka dotknie także osoby, które używają tego rodzaju produktów zgodnie z przeznaczeniem.

Akcyza ma objąć m.in. rozpuszczalniki, rozcieńczalniki, zmywacze farb i lakierów, środki zapobiegające zamarzaniu i płyny do spryskiwaczy szyb samochodowych, w tym legendarne "Borygo". Wszystkie te preparaty zawierają alkohol etylowy.

Co prawda alkohol w tych specyfikach jest skażony, ale nie przeszkadza to nałogowcom. Rachunek ekonomiczny jest prosty - butelka wódki kosztuje kilkadziesiąt złotych, tanie wino kilkanaście, a litrowa butelka "Borygo" czy innego podobnego środka tylko kilka.

Ministerstwo Finansów nie ukrywa, że tym razem głównym celem wprowadzenia nowego podatku nie jest próba zdobycia dodatkowych wpływów do budżetu. Trudno je nawet ocenić, bo chodzi tu o szarą strefę. Resort liczy jednak na "znaczne korzyści społeczno-gospodarcze".

Projekt ministerstwa zakłada, że stawka akcyzy będzie wynosić 4,55 tys. zł od 1 hektolitra 100-proc. alkoholu etylowego, zawartego w wyrobie. Oznacza to, że cena "Borygo" wzrośnie nawet kilkakrotnie.

Z uzasadnienia do projektu wynika, że jego wprowadzenie ograniczy także obrót skażonym alkoholem etylowym, deklarowanym jako rozpuszczalniki i rozcieńczalniki, a używanym do nielegalnej produkcji wódek.