"Takie pieniądze byłyby dla mnie ratunkiem" - mówi "Faktowi" Edwarda Konarzewska, emerytka z Warszawy. Dostaje 950 zł emerytury, ale prywatny kamienicznik żąda od niej co miesiąc 1200 zł czynszu. Kobiety nie stać na leki, na jedzenie. Gdyby nie pomoc rodziny, już dawno wylądowałaby na bruku.

A od stycznia wzrasta składka zdrowotna. Emeryci dostaną więc po kieszeni. Ale na pomoc mogą wreszcie przyjść im politycy.

"Rząd musi dokładnie wyliczyć, o ile wzrosły koszty utrzymania emeryta i zastanowić się, jak te podwyżki zrekompensować" - mówi "Faktowi" Tadeusz Cymański (PiS). - "Dodatek drożyźniany to dobry pomysł". Zgodnie wtórują mu pozostali politycy - od lewicy po prawicę.

Czy będą potrafili zjednoczyć przeciw biedzie Polaków? Zobaczymy.