Urzędnicy wolą płacić milionowe kary z publicznej kasy, tylko po to, żeby nie wałęsał się im po urzędzie jakiś niewidomy albo ktoś na wózku.

Najgorszy jest ZUS. Nie zatrudnia inwalidów, bo musiałby organizować dla nich specjalne stanowiska pracy. Trzeba byłoby zamontować uchwyty w łazienkach oraz windy i schody z szynami na wózki. A prawo mówi wyraźnie, że osoby niepełnosprawne w państwowych instytucjach muszą stanowić przynajmniej 4 proc. załogi. ZUS woli więc płacić co miesiąc 2 mln zł kary, niż martwić się o inwalidów. Niewiele "gorszy" jest KRUS, który kupuje sobie święty spokój za 180 tys. zł miesięcznie.

To nie jest w porządku. W końcu to z naszych kieszeni urzędnicy płacą kary. To także nie fair w stosunku do prywatnych pracodawców. Ci, jeśli zatrudniają więcej niż 25 osób, muszą mieć w załodze co najmniej 6 proc. niepełnosprawnych. I mają.