Rząd na pewno nie zrezygnuje z 2,5 mld zł, które co roku zasilałoby budżet dzięki zapowiadanej podwyżce akcyzy. Władza twierdzi, że chce podnieść akcyzę na oleje opałowe, aby odciąć źródło dochodów mafii. Obecnie przestępcy zarabiają kokosy na handlu olejem opałowym, który kierowcy masowo leją do baków samochodów zamiast drogiego oleju napędowego. Ministerstwo Finansów wyjaśnia, że po zrównaniu stawek akcyzy na oba oleje proceder przestanie być opłacalny.

Aby podwyżka akcyzy weszła w życie, stosowną ustawę musi uchwalić Sejm, Senat i podpisać prezydent. Już dziś wiadomo, że nie ma szans na przeprowadzenie całej procedury przed 1 września. Dzięki opieszałości rządowych urzędników i parlamentarzystów - podwyżki nie będzie. Przynajmniej na razie.