Plastikowe butelki, worki foliowe, puszki po napojach... To wszystko zostaje po zbieraczach owoców. Leśnicy wyliczyli, że w tym roku handlarze sprzedali nawet 2 tys. ton jagód. Zarobili na tym od 10 do 20 milionów złotych! Sprzątanie jednego nadleśnictwa kosztuje rocznie ok. 30 tys. zł. Jeśli zbieracze zrzucą się na sprzątanie, wykupując wejściówki do lasu, to i tak wyjdą na swoje!

Ale jagodziarze uważają, że pomysł jest chory. Bo niektórzy zbierają całymi rodzinami. Dorośli dorabiają do pensji czy renty. Dzieci zbierają na wakacje i wyposażenie do szkoły. Wieloosobowej rodzinie, która musiałaby zapłacić 50-70 zł za wejściówki do lasu, interes przestałby się opłacać!

Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Lublinie przyznaje, że trudno będzie wyegzekwować odpłatność za zbieranie jagód. Bo przepisy mówią, że las powinien być dostępny dla wszystkich, a runo może zbierać każdy - na własne potrzeby. A jak ustalić, kto zbiera dla siebie, a kto na sprzedaż? Chyba tylko po wielkości naczynia...