Telekomunikacja chciała po cichu podwyższyć ceny usług. Żeby nie przestraszyć klientów, miała powiedzieć im tylko, że przejdą niedługo na nowy system rozliczania rozmów, a niektóre plany taryfowe (np. tp dom i oferta podstawowa) będą zlikwidowane. Tyle, że ci klienci, którzy akurat z nich korzystali, musieliby, czy będą tego chcieli czy nie, zmienić taryfy na droższe (np. tp startowy i tp biznes).

W tej sprawie nie chodzi nawet o pieniądze, bo podwyżka byłaby minimalna, a raczej o zasady. Całe szczęście, że na ich straży stoi Urząd Komunikacji Elektronicznej. Urząd zakazał zmian taryfowych, bo - jak podkreślił w swoim komunikacie - podwyżki dotyczyłyby zarówno abonamentu, jak i kosztów połączeń.

Co będzie, jeśli kiedyś UKE przeoczy jakiś chytry spisek TP SA? Zapłacimy wszyscy za pazerność narodowego operatora. Na bank. Bo ostatni numer jaki Telekomunikacja Polska chciał wyciąć swoim klientom, dowodzi jak bardzo jest pazerna.