"Ksiądz od oleju napędowego", jak nazywają go w Indiach, swój olej produkuje na bazie jastrofy przeczyszczającej - rośliny osiągającej cztery metry wysokości. Do tej pory wyrabiano z niej świece, mydło, a jej zapachem odstraszano szczury i owady. Do Indii sprowadzili ją w XVI w. Portugalczycy. Odgradzali nią pastwiska, bo bydło unikało przykrego zapachu.

Dziś stawia się na energetyczny potencjał jastrofy. Zasiano nią już pierwsze pola, a nawet, w ramach eksperymentu, kopalniane wysypiska. Ksiądz Almeida chciałby zasiać 2 mln hektarów nieużytków, które otaczają jego misję w indyjskim stanie Goa. Ma wsparcie prezydenta Indii, który liczy na miejsca pracy i spore, liczone w miliardach rupii, zyski do budżetu.

W czasie testów biopaliwa benzynę wymieszano olejem z jastrofy. Na jednym baku tej mieszanki samochód przejechał 500 km. Masowa produkcja biooleju na pewno poprawiłaby stan kasy państwa. Indie muszą sprowadzać ponad 70 procent używanej w tym kraju ropy, a jej cena raczej szybko nie spadnie.