Każdy rząd walczy z bezrobociem na swój sposób. Teraz do głosu doszła Anna Kalata. Będzie bezrobotnych szkolić! Chce ich uczyć tzw. zawodów elastycznych. Czyli potrzebnych rynkowi. A do takich należy np. zawód telemarketera, który według Kalaty jest zawodem przyszłości, i którym to szczególnie powinny zainteresować się kobiety.

Ale to nie wszystko. Pracownicy urzędów pracy wyjdą do ludzi. Zamiast zajmować się papierkami, będą teraz pomagać bezrobotnym. Jak? Dowiedzą się tego pewnie na swoich szkoleniach, które również będą musieli przejść. Według Kalaty, to wystarczy, by pomóc w skuteczniejszym szukaniu pracy.

Dodatkowo minister jest przekonana, że spadek bezrobocia w żadnym wypadku nie jest spowodowany masowymi wyjazdami Polaków za granicę. Według niej plotki o gromadnych wyjazdach informatyków, pielęgniarek czy lekarzy są "głęboko przesadzone". Kalata twierdzi, że z Polski wyjechało nie półtora miliona, a tylko 600 tysięcy osób, i to licząc razem z pracownikami sezonowymi.

A to, że ludzie wyjeżdżają do pracy za granicę, ma swoje dobre strony. W końcu zmniejsza to liczbę bezrobotnych w Polsce, a przy okazji ci, którzy wyjechali, zdobywają doświadczenie i podnoszą kwalifikacje.

A może by tak wszystkich Polaków bez pracy po prostu wysłać za granicę? Nie dość, że bezrobocie w Polsce spadnie do zera, to wszyscy zdobędą nowe doświadczenie...