Wszystko to za sprawą osłabienia dolara. Kapitały z całego świata przemieszczały się do USA, bo kraj ten oferował najwyższą dochodowość lokat, a tamtejszy bank centralny zapowiadał kolejne podwyżki oprocentowania. Dzięki temu dolar umacniał się, a pozostałe najważniejsze waluty traciły.

Jednak w minionym tygodniu szef Rezerwy Federalnej (FED), Ben Bernanke, dał do zrozumienia, że w związku ze spowolnieniem gospodarczym i spadkiem zagrożenia inflacją dalsze podwyżki stóp procentowych nastąpią nieprędko. Dolar wyraźnie stracił na wartości.

Rozczarowani inwestorzy zaczęli poszukiwać dochodowych inwestycji w innych szybko rozwijających się krajach, w tym w Polsce. Ponieważ spodziewany jest napływ większych inwestycji zagranicznych, można śmiało założyć stopniowy wzrost kursu złotego względem dolara i euro.