Wśród zadowolonych jest Zbigniew Grycan, produkujący lody pod własnym nazwiskiem. "Kiedy temperatura przekracza 30 stopni, sprzedaż wzrasta nawet o 100 procent" - cieszy się. Także firma Cisowianka liczy zyski, bo produkuje teraz trzy razy więcej butelek wody mineralnej niż jeszcze dwa miesiące temu. Do zwolenników upałów dochodzą browary, elektrownie (pobór prądu jest większy, bo klimatyztory pracują pełną parą) i oczywiście branża turystyczna. Ale na tym koniec.

Rolnicy żalą się, że susza zmniejszy plony o jedną czwartą. Do sprzedaży trafi mniej ziemniaków, owoców i mleka. Na targowiskach podrożały czereśnie i maliny. Przez to zyski firm spożywczych spadną o około 5%, bo muszą kupować od rolników droższe towary. Same nie podniosą cen w obawie przed utratą klientów. Stracą też firmy transportowe - w najcieplejsze dni ciężarówki nie mogą poruszać się po drogach, a każdy dzień opóźnienia oznacza od 500 do 100 złotych straty.

Ale nie chodzi tylko o straty, które da się prosto wyliczyć w złotówkach. Właściciele firm budowlanych mówią np., że robotnicy są o wiele mniej wydajni. Praca fizyczna w upale jest szczególnie wyczerpująca. Ogromne upały nie sprzyjają właściwie całej gospodarce, bo o wiele trudniej pracuje się, gdy z nieba leje się żar. Ale DZIENNIK uspokaja, że choć wiele firm straci, to upały nas nie zrujnują.