Skąd całe zamieszanie? Aferę wywołał złośliwy komunikat na stronie internetowej resortu skarbu. Dotyczył podziału zysku PZU za 2005 rok. Napisano w nim, że akcjonariusz mniejszościowy (czyli właśnie Eureko) ”zgłasza nieuzasadnione roszczenia wobec Skarbu Państwa RP i będzie używał pieniędzy z dywidendy na atakowanie rządu polskiego, nękanie procesami, prowadzenie lobbingu i czarnego PR”.

Szef Eureko Ernst Jansen nazwał komunikat "aktem poniżenia zagranicznego inwestora w Polsce” i zażądał przeproszenia swojej firmy. Wobec braku reakcji ministerstwa, Eureko zdecydowało się na wytoczenie MSP procesu o naruszenie dóbr osobistych.

Czemu służy ta szarpanina? Kiedy nie wiadomo o co chodzi, zawsze chodzi o pieniądze. W tym przypadku o bardzo duże pieniądze. Za czasu rządów AWS nasz rząd podpisał z Holendrami umowę sprzedaży akcji PZU. Wszystkie następne gabinety uznawały to porozumienie za niekorzystne dla Polski i blokowały wykonanie umowy. Powstała nawet sejmowa komisja śledcza do zbadania prywatyzacji PZU. Z kolei Eureko chcąc wymusić wydanie akcji naszego narodowego ubezpieczyciela, ciągało polski rząd po wszystkich możliwych trybunałach. Na razie bezowocnie. Teraz do całej kolekcji spraw sądowych dojdzie proces o obrazę.