Już teraz płacimy za gaz o jedną czwartą więcej niż w tamtym roku. Ale Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo jest nienapasione i ciągle chce więcej. Nie udało mu się podnieść o 12 procent cen od 1 lipca, więc zgłosiło się ponownie do Urzędu Regulacji Energetyki. Spółka złożyła wniosek o pozwolenie na uderzenie po kieszeniach wszystkich Polaków, dla odmiany, od 1 września. Ceny chce podnieść o 10 procent.

PGNiG podwyżki tłumaczy oczywiście wzrostem kosztów zakupu gazu i wyższym kosztem zakupu walut. Kierownictwo PGNiG płacze, że bez lipcowej podwyżki, spadła rentowność spółki.

O tym, czy PGNiG będzie mogło podnieść ceny, dowiemy się za dwa tygodnie.