Biznes jest tym bardziej lukratywny, że za żywność koszerną, która jest pracochłonna i wymaga zachowania surowych reguł, za granicą dostaje się nawet dwukrotnie wyższą cenę niż za towary niekoszerne.

Tym sposobem "Jutrzenka" zbija na koszernych galaretkach prawdziwe kokosy. Zanim jednak tak się stało, zakład musiał sprostać ścisłym warunkom religii żydowskiej. Sam rabin Akiva Katza z Izraela sprawdzał fabrykę i certyfikaty koszerności. Nic nie mogło mieć kontaktu z produktami pochodzącymi ze świni, bo w religii żydowskiej świnia to zwierzę nieczyste.

Galaretki ruszają na taśmę w poniedziałek, a ich produkcja musi się kończyć w piątek przed zachodem słońca - z uwagi na ważne święto - szabas. Donosi "Gazeta Pomorska".