Za bilet lotniczy z Warszawy do Gdańska, który teraz kosztuje 193 zł, już wkrótce trzeba będzie zapłacić 453 zł! Oczywiście, podwyżek nie będzie, jeśli linie wezmą na siebie ciężar tego podatku, w co jednak trudno uwierzyć.

A to oznacza koniec krajowych połączeń lotniczych. Skończy się też era masowych podróży do Europy, bo nikogo nie będzie na nie stać.

Na szczęście mamy przed sobą jeszcze rok taniego latania. "Te opłaty będą wprowadzone najwcześniej za rok, tyle trwa zatwierdzanie decyzji PE" - mówi Paweł Korzeniowski z Biura Prasowego Polskich Linii Lotniczych LOT. "Jednak gdy tylko wejdą w życie, to przewoźnicy będą w diabelnie trudnej sytuacji. Jeśli obciążymy dopłatami klientów, to oni zrezygnują z latania. Żadna firma nie chce też dopłacać do interesu. Niektóre linie mogą zbankrutować" - przyznaje.

Wszystko przez szaleńców ze "Sprzymierzenia dla Czystego Nieba". To oni namówili europosłów do głosowania za wprowadzeniem specjalnego podatku ekologicznego. Uznali, że skoro samoloty latają, to gazy emitowane przez silniki zwiększają efekt cieplarniany. A skoro tak, to trzeba planetę ratować. Linie lotnicze muszą kupić specjalne pozwolenie na emitowanie spalin.

To jednak nie koniec podwyżek. Ekolodzy chcą, by liniom lotniczym dowalić jeszcze jeden podatek. Haracz na paliwo lotnicze.