Do niedawna, kto żyw brał tani kredyt walutowy i kupował mieszkanie. Nic dziwnego, że ceny nieruchomości rosły jak oszalałe. Teraz pożyczki będą droższe i trudniej dostępne. Nawet najniżej oprocentowane kredyty hipoteczne we frankach szwajcarskich (nawet 1,25 proc. rocznie) podrożeją znacząco w ciągu roku i to z dwóch powodów.

W obawie przed wzrostem inflacji banki centralne na całym świecie podnoszą stopy procentowe. W Szwajcarii też zapowiadane są podwyżki. Można się zatem spodziewać, że w przyszłym roku oprocentowanie pożyczek we frankach będzie przynajmniej o 0,5 proc. wyższe. Na dodatek eksperci przewidują osłabienie złotego. To oznacza, że za franka będziemy płacić drożej, a kolejne raty kredytowe będą wyższe. Kto skalkulował spłaty na styk, może mieć duży problem z obsługą rosnących kosztów pożyczki.

Teraz okaże się, ilu klientów wzięło kredyt mieszkaniowy, choć tak naprawdę nie było ich na to stać. W takim przypadku nie pomoże również przewalutowanie. Specjaliści twierdzą, że również oprocentowanie kredytów w euro, dolarach i złotych będzie rosło. Choć sprzedaż kupionego mieszkania to ostateczność, niektórzy mogą być do tego zmuszeni. Z całą pewnością zmniejszy się natomiast liczba chętnych do finansowania zakupu mieszkania za pomocą kredytu hipotecznego. Taka sytuacja może doprowadzić do czasowego zahamowania wzrostu cen, a w niektórych miastach nawet do chwilowej przeceny na rynku nieruchomości.