Producenci są załamani przeciągającym się zakazem wywozu polskiego mięsa do Rosji i Ukrainy. Tym bardziej, że od początku roku widać gwałtowny wzrost sprzedaży świń do innych krajów byłego bloku wschodniego. Wszystko więc wskazuje na to, że polskie mięso trafia nadal na rosyjskie stoły.

Teoretycznie polscy producenci zmniejszyli dostawy świń do uboju. Rozpoczęły się prace na polach i nie mają czasu zająć się niczym innym. Dlatego ceny mięsa wzrosły. To jedno wytłumaczenie. Ale jak się nad tym głębiej zastanowić... to zaciekawia fakt, że w statystykach widać gwałtowny wzrost wywozu świń na Węgry, Litwę i Łotwę. Tylko na Węgry w pierwszym kwartale tego roku wyeksportowaliśmy ponad 60 tys. świń, podczas gdy w takim samym okresie poprzedniego roku sprzedaliśmy zaledwie 267 sztuk. To nie może być przypadek, bo to więcej niż importują z Polski Rosja i Ukraina razem wzięte - pisze "Puls Biznesu".

Jeśli jednak faktycznie nasze mięso trafia przez inne kraje na stoły rosyjskie, to nie jest to nielegalne. Niezgodne z prawem byłoby dopiero wtedy, gdyby kupowano u nas mięso, które później byłoby sprzedawane jako niepochodzące z Polski. Ale działania te uderzają po kieszeni polskich przetwórców mięsa. Bo od nas wyjeżdżają żywe świnie, na uboju już zarabiają firmy zagraniczne.