Pomysłodawcy zmian w przepisach nie ukrywają, że są przeciw klice, jaka rządzi Polskim Związkiem Działkowców. Chcą związek zlikwidować, a jego uprawnienia przekazać właścielom działek, którzy będą już sami zarządzać ogrodami.

Działkowcy, głównie emeryci i renciści, podburzeni przez działaczy, zbierają podpisy pod petycjami w obronie związku. A proponowane przez PiS zmiany są... dla nich korzystne! Każdy użytkownik będzie mógł wykupić swoją działkę za 5 procent wartości - w razie trudności finansowych mógłby płacić w ratach przez 10 lat. A od ceny ziemi mają być odjęte koszty wszelkich inwestycji, podjętych przez lata użytkowania.

Koszt wykupu działki w małych miasteczkach wyniósłby więc około 500 zł. W Warszawie, niestety, nawet kilkanaście tysięcy zł. Ale zakładając, że działkę można spłacać przez 10 lat, rata miesięczna wyniesie niewiele. Korzyść - działka będzie własnościowa, będzie można ją sprzedać czy zastawić. Dziś handel działkami przebiega pod stołem, z ręki do ręki, bez prawa do spadku itp.

Wg projektu, działek jednak nie trzeba będzie wykupywać. Marek Kuchciński, poseł PiS, tłumaczy, że będzie można ją dzierżawić. Jednak w takim przypadku zawsze istnieje szansa, że zostanie się działki pozbawionym.

Jest też gorsza wiadomość, projekt przewiduje zniesienia ulg podatkowych dla działkowców. Trzeba będzie płacić podatek rolny, równowartość rynkowej ceny 2 kwintali żyta za hektar. Dla działki 300-metrowej wiele nie wyniesie - nawet nie 5 zł rocznie.

Ale to i tak dużo mniej, niż płaci się w tej chwili do kasy związku na pensje dla działaczy!