Rano, gdy pojawiły się pierwsze pogłoski o dymisji Gilowskiej, złoty zaczął gwałtownie tracić, a inwestorzy giełdowi wpadli w popłoch, bo pani minister była uważana za jedynego strażnika finansów państwa. Ruch na warszawskim parkiecie prawie zamarł.

Gdy premier potwierdził dymisję i zapowiedział, że nowym ministrem finansów zostanie Paweł Wojciechowski, jego dotychczasowy doradca, złoty zyskał. Giełda za to zareagowała jednoprocentowymi spadkami czterech głównych indeksów.

Jednak już koło godziny 14 sytuacja na warszawskim parkiecie wróciła do normy, a indeksy zaczęły odrabiać straty. Widać, że inwestorzy pozytywnie przyjęli nowego ministra. Jest to człowiek finansistom znany - wiedzą, czego można się po nim spodziewać. A to pomaga rynkom łapać równowagę.

Na zamieszanie na finansowym rynku wpływają także problemy ministra skarbu, Wojciecha Jasińskiego - jego odejścia żąda Platforma Obywatelska. Na dodatek Polska wypada coraz gorzej w światowych ocenach - krytykowany jest brak zdecydowanych reform finansów publicznych, a także to, że ciągle nie jesteśmy przygotowani do przyjęcia euro.