To nie żart. Od przyszłego roku będziemy lać gorzałkę nie tylko w gardła, ale i do baków samochodów. Pierwszy krok został zrobiony. Rząd przyjął dziś własny projekt ustawy o biokomponentach i paliwach ciekłych. Oprócz niego, w Sejmie są jeszcze trzy konkurencyjne projekty - PiS, Samoobrony i SLD.

Z planowanych zmian cieszą się rolnicy i gorzelnie, które teraz staną się również rafineriami paliw. "Nowe przepisy przewidują możliwość produkcji biopaliw przez rolników na własny użytek" - kokietował chłopów premier Kazimierz Marcinkiewicz. Przed kierowcami nawet nie próbował się tłumaczyć.

Alkohol zaczniemy lać do baków już za kilka miesięcy. Przed miesiącem wiceminister rolnictwa Marek Zagórski poinformował, że od przyszłego roku rząd chce wprowadzić obowiązek dolewania do każdego litra benzyny 4 do 5 proc. alkoholu etylowego (etanolu), a każdego litra oleju napędowego - 4 do 5 proc. estrów produkowanych np. z rzepaku. Zgodnie z dyrektywą UE przyjętą w 2003 r. państwa członkowskie UE powinny do 2010 r. zapewnić udział biopaliw w rynku paliwowym w wysokości 5,75 proc.