Wszystko dlatego, że za oceanem oczekiwana jest kolejna podwyżka stóp procentowych. To oznacza jeszcze wyższe odsetki od lokat dolarowych. Już teraz dają one wyższe zyski niż depozyty w euro. Dlatego właśnie kapitały z całego świata uciekają do USA. Tam można zarobić więcej.

Główny ekonomista banku PKO BP Łukasz Tarnawa tłumaczy, że wzrost inflacji w Stanach Zjednoczonych niechybnie zapowiada kolejne podwyżki stóp procentowych. Dlatego atrakcyjność tak zwanych rynków wschodzących, w tym Polski, spada. Inwestorzy sprzedają polskie akcje i obligacje, a naszą walutę zamieniają na dolary. Ponieważ zagraniczny kapitał spekulacyjny chce się pozbyć złotówek jak najszybciej, cena naszego pieniądza spada.

Tak będzie do czasu, kiedy w USA zakończy się proces podnoszenia stóp procentowych. Kiedy dokładnie to nastąpi? Na razie nie wiadomo. Łukasz Tarnawa uważa jednak, że w dłuższej perspektywie nasza waluta powinna odrobić straty, bo Polska ma solidne podstawy ekonomiczne. Wczoraj w NBP za dolara trzeba było płacić 3,19 zł, za euro 4,01 zł, a za franka szwajcarskiego 2,58 zł.