O darmowej służbie zdrowia tylko się mówi. Ale żeby móc normalnie skorzystać z dobrej opieki medycznej, trzeba słono zapłacić. I to mimo grubych pieniędzy wyciąganych co miesiąc z naszych portfeli na obowiązkowe składki ubezpieczeniowe. Na porządku dziennym są łapówki dawane lekarzom za to, że łaskawie zajmą się naszym zdrowiem. W końcu czego się nie zrobi, by ratować zdrowie i życie swoje lub bliskich.

I tak Polak wydaje średnio - bagatela - 170 zł rocznie na łapówki dla lekarzy. Wychodzi więc na to, że w kieszeniach medyków ląduje dodatkowo 12 milionów zł! Wdzięczni pacjenci nierzadko obdarowują swoich wybawców także prezentami, wydając około 100 zł rocznie.

W szpitalu kosztuje praktycznie wszystko. Za to, by nie czekać w kolejce do łóżka, trzeba zapłacić jakieś 500 do 1000 zł. Jeśli zależy nam na szybkim przeprowadzeniu operacji - stawka jest podobna. Sama operacja może kosztować około 1000 do 2000 zł, w zależności od powagi choroby. Liczyć się również trzeba z kosztami, jeśli pacjent wymaga indywidualnej, stałej opieki pielęgniarki. To kosztuje około 100 zł za dobę.

Jako że szpitale skarżą się na ciągły brak funduszy, więc na porządku dziennym są zakupy środków medycznych, których brakuje. I tak wychodzi, że na bandaże, gaziki i inne tego typu produkty średnio wydajemy niemało, bo około 245 zł.

Na opiekę ambulatoryjną, czyli szczepionki czy pobieranie krwi przeciętnie wydajemy około 300 zł!

A jak wygląda sprawa z kobietami? Mimo że przyrost naturalny w Polsce spada, to jednak ciągle jeszcze kobiety rodzą dzieci. Żeby poczuć się komfortowo i czuć zainteresowanie personelu medycznego, należy zapłacić około 1000 zł. Za samo znieczulenie podczas porodu - 300 zł.

Jeżeli policzyć wydatki na leczenie u dentysty, to jedna tylko plomba kosztuje średnio około 150 zł. Dodajmy do tego znieczulenie przy borowaniu za 30 zł i usunięcie kamienia za 100 zł.

Gdzie jest więc ta bezpłatna służba zdrowia i ile ona kosztuje każdego Polaka?