Banki nie cierpią ryzyka. Możesz mieć bardzo wysokie dochody, a mimo to odprawią cię z kwitkiem lub dadzą mniejszy kredyt. Preferowani są bowiem klienci o stałych, udokumentowanych i pewnych dochodach. Bez problemu pożyczkę dostanie stomatolog. Wiadomo - dentystom prowadzącym prywatną praktykę nigdy nie było źle, a perspektywy przed nimi coraz lepsze. Pierwszeństwo mają też prawnicy z dorobkiem zawodowym, znani artyści, informatycy, nauczyciele języków obcych i wykładowcy akademiccy.

Z kolei rolnikom wiatr zawsze w oczy. Banki za nimi nie przepadają. Niestety, natura jest kapryśna: słaby plon i klęska urodzaju nie gwarantują stabilnego dochodu. To, że kasjerki i sprzedawczynie z supermarketów nie są pożądanymi klientami banków, nikogo nie zdziwi. Choć to podwójna niesprawiedliwość, bo w pracy też ich nie rozpieszczają. Co ciekawe, banki nie przepadają również za przedsiębiorcami. Prowadzenie biznesu to ryzyko, którego banki nie lubią dzielić z klientem.

Wartość otrzymanego kredytu zależy od wykonywanego zawodu - pisze DZIENNIK w artykule zatytułowanym "Banki nas podzieliły".