Jak zreformować europejski budżet? Skąd wziąć pieniądze na załatanie dziury? Myśleli, myśleli... aż wymyślili. Nowy podatek w wysokości 1,5 eurocenta od każdego wysłanego SMS-a i 0,00001 eurocenta od e-maila. To autorska propozycja francuskiego posła, niejakiego Alaina Lamassoura (prawica). To straszne, ale ten geniusz finansów w imieniu Parlamentu Europejskiego przygotowuje sprawozdanie na temat reformy źródeł finansowania unijnego budżetu. Francuz wykombinował sobie, że podatek od SMS-ów zastąpi wpłacane obecnie do unijnej kasy narodowe składki, których wielkość zależy od dobrobytu danego kraju. Koszmar!

Jedyna pociecha w tym, że pomysły Lamassoura skrytykowali i wyśmiali przedstawiciele unijnego rządu, czyli Komisji Europejskiej. "Dobrym pomysłem jest reforma systemu finansowania Unii, ale absolutnie nie możemy pozwolić na to, by odbyło się to kosztem technologii telekomunikacyjnych" - powiedział rzecznik Komisji, Martin Selmayr. Ponadto nie wiadomo, kto miałby płacić podatek - konsumenci czy firmy telekomunikacyjne? W pierwszym przypadku karany byłby przemysł, w drugim - konsumenci.

Choć podatkowe pomysły francuskiego eurodeputowanego nie mają większych szans, to Komisja przyznaje, że system finansowania unijnego budżetu trzeba będzie zreformować w 2008/09 roku. Zobowiązali się do tego w grudniu przywódcy krajów członkowskich przy okazji przyjmowania budżetu na lata 2007-13.