By ustrzec się powtórki greckiego kryzysu, Komisja Europejska zapowiedziała propozycję ustanowienia w UE funduszu dla krajów strefy euro przeżywających kłopoty gospodarcze, wstępnie nazwanego Europejskim Funduszem Walutowym.

Unijny komisarz ds. gospodarczych i walutowych Olli Rehn przedstawi pomysł i stan dyskusji na ten temat na wtorkowym posiedzeniu Komisji Europejskiej w Strasburgu - zapowiedział rzecznik komisarza Amadeu Altafaj Tadio. KE wystąpi z bardziej sprecyzowaną propozycją jeszcze w tym półroczu - dodał rzecznik, odmawiając podania konkretnego kalendarza.

"KE jest gotowa zaproponować taki instrument pomocy, który będzie wymagał poparcia wszystkich krajów strefy euro. Po to, by to, do czego doszło w Grecji, już się nie powtórzyło" - oświadczył rzecznik na konferencji prasowej. "Jest mocna determinacja, by poprawić zarządzanie gospodarcze w strefie euro i wszyscy zdają sobie z tego sprawę" - dodał Altafaj Tadio.

Zastrzegł, że pomysł jest dopiero w powijakach i wymaga dopracowania. Wstępnie zakłada się, że pomoc ze strony europejskiego funduszu byłaby obwarowana szeregiem rygorystycznych warunków, o których mieliby każdorazowo i jednomyślnie decydować członkowie eurogrupy. Podobnie jak to ma miejsce w przypadku pomocy ze strony Międzynarodowego Funduszu Walutowego, który w zamian za wsparcie wymaga od krajów reform i równoważenia finansów publicznych.




Czytaj dalej>>>

Według "Financial Times Deutschland", kraje strefy euro miałyby się także zobowiązać do tego, że nie będą zabiegały o wsparcie z MFW. Warunek taki ma zapobiec uzyskaniu przez USA albo Chiny wpływu na politykę strefy wspólnej waluty europejskiej.

Już w miniony weekend niemiecki minister finansów Wolfgang Schaeuble opowiedział się w rozmowie z gazetą "Welt am Sonntag" za utworzeniem instytucji, która wspierałaby stabilność strefy euro i byłaby czymś w rodzaju europejskiego odpowiednika MFW. Nad inicjatywa taką pracuje obecnie niemiecki rząd federalny. Chce jednak uzgodnić swą propozycję z Francją, by ułatwić przeforsowanie jej na płaszczyźnie UE.

To reakcja na kryzys finansowy w Grecji, który zagraża stabilności strefy waluty europejskiej. "Nie możemy pozwolić aby nasza wspólna waluta stała się zabawką dla międzynarodowych spekulantów" - tłumaczył niemiecki minister.

Altafaj Tadio powiedział, że za wcześnie, by przesądzać, czy funduszem będzie kierować Komisja Europejska, czy też będzie to nowa, niezależna unijna instytucja z własnym personelem i budżetem. Nie wiadomo też, jaka będzie podstawa prawna powołania funduszu, ani czy będzie to wymagało zmiany unijnych traktatów, czego kraje członkowskie chciałyby uniknąć, zważywszy kłopoty z wejściem w życie Traktatu z Lizbony.



Czytaj dalej>>>

Niemieckie ministerstwo finansów rozważa propozycję wprowadzenia ostrzejszych kar za naruszenie unijnego Paktu Stabilności i Wzrostu, np. możliwość wstrzymania wypłat z funduszu spójności albo zawieszenie prawa głosu członka strefy euro, ale rzecznik KE nie chciał spekulować na ten temat.

Ponieważ powołanie do życia funduszu zabierze co najmniej kilka miesięcy, nie będzie to odpowiedzią na aktualne problemy finansowe Grecji - zastrzegł Altafaj Tadio. Obecnie UE dysponuje funduszem wsparcia dla krajów pogrążonych w tarapatach finansowych ale jedynie poza strefą euro. W kryzysie wykorzystano go na pomoc Węgrom, Łotwie i Rumunii (wspólnie z MFW i Bankiem Światowym). W strefie euro miała obowiązywać zasada, że każdy kraj jest sam odpowiedzialny za własne długi i mieści się w rygorystycznych ramach dyscypliny finansowej narzuconych przez unijny Pakt Stabilności i Wzrostu.

Grecki kryzys, który zagraża stabilności wspólnej waluty, skłonił jednak do zrewidowania tego stanowiska i poszukiwania większej koordynacji polityk gospodarczych w strefie euro. Tym bardziej gdy wyszło na jaw, że kłopoty budżetowe Grecji były ukrywane w statystykach przesyłanych do Brukseli. Stąd zapowiadane przez stronę niemiecką w projekcie funduszu surowe sankcje dla krajów, które nie przestrzegają dyscypliny.