Gomułka: Umacnianie złotego nam nie szkodzi
Złoty dynamicznie umacnia się. Euro kosztuje obecnie 4,20 zł. Jest to o 70 groszy mniej niż w lutym. Eksporterzy niepokoją się, że ich towary dla zagranicznych odbiorców są coraz droższe. Jednak główny ekonomista Business Center Club, a wcześniej wiceminister finansów profesor Stanisław Gomułka uspokaja, że umocnienie nie jest tak silne, aby miało zaszkodzić naszej gospodarce.
- Frank tańszy niż 2,75 zł
- Euro będzie tańsze niż 4 złote
- Ożywienie w Europie wzmocni eksporterów
- Pawlak: Wchodźmy przy 4 złotych za euro
- Gomułka: To chwilowy spadek bezrobocia
- Eksporterzy narzekają. Nikt im nie pomaga
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 23°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Nasza waluta w lutym tego roku kosztowała 4,90 zł. Był to czas trudny zwłaszcza dla importerów, jednak nie można było mówić o tragedii. "Dopiero kurs euro powyżej 6 złotych byłby bardzo niekorzystny" - tłumaczy profesor Gomułka. "Każda zmiana parametru ekonomicznego niesie pozytywne i negatywne czynniki" - dodaje profesor. Zapewnia jednak, że przedział, w którym złoty się porusza ma wiele pozytywów.
>>> Polska radzi sobie z kryzysem
Były wiceminister finansów ocenia, że obecne umocnienie będzie nam sprzyjać. Cieszą się importerzy, bo mogą taniej sprzedać zagraniczne towary w naszym kraju. "Na tym korzystają też gospodarstwa domowe" - podkreśla profesor. Dodaje, że jednak umocnienie nie jest na tyle silne, aby eksport miałby się załamać.
"Uważam, że dopiero gdybyśmy przekroczyli 3,50 zł za euro to eksporterzy mieliby prawo do niepokoju" - podkreśla Stanisław Gomułka. Jak jednak twierdzi takiego umocnienie nie spodziewa się przynajmniej przez najbliższy rok.









































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!