W tym roku budżet NFZ wynosi niemal 54,5 miliarda zł, co oznacza, że na każdy miesiąc przewidziano nieco ponad 4,5 miliarda zł. Jednak dotychczasowe przychody funduszu są niższe od zaplanowanych. Największy niedobór wpływów - 215 milionów zł - zanotowano w styczniu, najmniejszy zaś w kwietniu - 23 miliony - czytamy na Money.pl. Brakujące 380 milionów zł, które się przez ten okres uzbierały, to aż 0,7 proc. całorocznego budżetu NFZ. To tyle, ile wynosi m.in. roczny budżet 6 powiatowych szpitali.

>>> UE domaga się ponad 570 milionów zł od NFZ

Jeśli ta tendencja utrzyma się, NFZ znajdzie się w poważnych tarapatach. Polskiej służbie zdrowia może po prostu zabraknąć pieniędzy na świadczena dla szpitali i przychodni. A ucierpimy na tym my - pacjenci. Ewentualnym rozwiązaniem byłoby w takim wypadku zaciągnięcie pożyczki na pokrycie braków w kasie, tak jak to uczyniły w 1999 r. Kasy Chorych (wówczas brakowało im około 810 milionów zł).

Poważnym problemem jest także to, że szpitale wykonują więcej zabiegów medycznych niż zostało to zakontraktowane w umowach z NFZ. A to oznacza dodatkowe nieprzewidziane wydatki. W tym roku limity najczęściej przekraczają szpitale na Dolnym Śląsku. "Szpitale chcą wynegocjować pieniądze na pokrycie kosztów wynikających z nadplanowych zabiegów" - tłumaczy Marek Jakubowicz z oddziału NFZ na Podkarpaciu. Placówki wierzą w zapewnienia Ewy Kopacz, minister zdrowia, która obiecała, że znajdzie pieniądze na nadplanowe świadczenia.

>>> NFZ dostaje coraz mniej ze składek

Jednak ministerstwo zdrowia umywa ręce. Według urzędników resortu, zresztą podobnie jak i NFZ, dyrektorzy szpitali są zobowiązani zachować dyscyplinę finansową i mieścić się w kontraktach. A co to oznacza dla pacjentów? Dłuższe kolejki, a nawet wstrzymywanie limitowanych świadczeń.