"To najtrudniejsza sytuacja przed którą linie lotnicze kiedykolwiek stanęły. Jestem realistą i nie widzę żadnych faktów, bysmy byli optymistami" - mówił na spotkaniu w Kuala Lumpur Giovanni Bisignani szef IATA (zrzeszenia przewoźników lotniczych). Stratami przewoźników zaczynają się także martwić producenci samolotów. Coraz więcej linii decyduje się na przełożenie dostaw, bo nie mają za co nowych maszyn kupić.

>>>Gigantyczne straty linii lotniczych

Na katastrofę lotniczą złozyło się kilka rzeczy- po pierwsze kryzys gospodarczy, gdy ludzie przestali latać, a firmy ograniczyły służbowe wyjazdy. Do tego epidemia świńskiej grypy także odstraszyła pasażerów. Dochodzi do tego najnowszy problem - wysokie ceny ropy. Paliwo coraz bardziej drożeje i rachunki za przeloty są coraz wyższe. Nic więc dziwnego, że IATA sugeruje iż straty wyniosą nie "tylko" 4,7 miliarda dolarów, ale dwa razy tyle.