p

Lasy Państwowe żądają 100 mln zł od energetyki 2009-06-08 03:29Lasy Państwowe żądają od branży energetycznej opłat za korzystanie z obszarów leśnych, przez które przebiegają linie energetyczne. Według szacunków Polskiego Towarzystwa Przesyłu i Rozdziału Energii Elektrycznej od samych dystrybutorów mogą zażądać nawet do 100 mln zł rocznie. Kolejne 24 mln zł płaciłyby PSE Operator, spółka zarządzająca sieciami przesyłowymi.

Spółce PSE Operator kierowanej przez STEFANIĘ KASPRZYK grozi, że co roku będzie płacić Lasom Państwowym nawet 24 mln zł Fot. Wojciech GórskiLasy Państwowe chcą, żeby PSE Operator, czyli operator elektroenergetycznego systemu przesyłowego, i spółki zajmujące się dystrybucją energii, (np. Enea Operator czy Enion) płaciły za korzystanie z gruntów leśnych pod liniami energetycznymi. Dyskusje LP z energetykami trwają od lat, ale chociaż po jednej i drugiej stronie stoją władze państwowe, sprawa nadal nie jest załatwiona.

"Problem istnieje po stronie PSE oraz spółek dystrybucyjnych, które nie poczuwają się do konieczności ponoszenia niezbędnych kosztów za udostępnienie im gruntów. Lasy Państwowe nie są właścicielem linii i nie powinny ponosić kosztów podatków związanych z eksploatacją nie swoich urządzeń" - mówi Anna Malinowska, rzecznik Lasów Państwowych.

Nie tylko zwrot podatków

Lasy Państwowe oceniają, że energetyka zajmuje około 16 tys. ha gruntów leśnych. "W pierwszym rzędzie zależy nam na zwrocie podatków, dopiero w drugiej kolejności na uzyskaniu niewielkiej opłaty za korzystanie z gruntów. Nie ma jednej określonej stawki, chcemy ją negocjować" - mówi Anna Malinowska.

Inny pomysł mają dystrybutorzy energii. Ich zdaniem korzystanie z terenów Lasów Państwowych należałoby uregulować za pomocą instytucji służebności przesyłowej, nieodpłatnie. Lasy twierdzą jednak, że analiza prawna Ministerstwa Środowiska wskazuje, że w obecnym stanie prawnym nie ma możliwości ustanawiania służebności przesyłu na gruntach Skarbu Państwa w zarządzie Lasów Państwowych.

"W miejsce służebności Dyrekcja Generalna Lasów Państwowych proponuje zawieranie umów najmu lub dzierżawy, które ze względu na swój nietrwały charakter prawny mogą być w każdej chwili wypowiedziane, zerwane lub zmieniane przez Lasy Państwowe. Nie są to rozwiązania możliwe do przyjęcia przez operatorów sieci" - mówi Wojciech Kozubiński z Polskiego Towarzystwa Przesyłu i Rozdziału Energii Elektrycznej.

Stawki dzierżawy lasów rosną

Towarzystwo ujawnia, że w 2005 roku Lasy Państwowe chciały przyjęcia stawki dzierżawy w wysokości 16 gr/mkw., co dawało roczną kwotę ponad 26 mln zł. W obecnych żądaniach Lasów Państwowych stawki te wzrosły czterokrotnie, a nawet więcej. To zdaniem PTPiREE pozwala szacować, że dystrybutorzy, spełniając oczekiwania LP, musieliby płacić rocznie za korzystanie z lasów państwowych nawet 100 mln zł.

"Są to tylko szacunki, ale mówimy o bardzo dużych kwotach, na które operatorzy sieci nie mogą się zgodzić, tym bardziej że prowadzona przez nich działalność jest regulowana przez Urząd Regulacji Energetyki, który zatwierdza stawki opłat dystrybucyjnych" - mówi Wojciech Kozubiński.

Problem z żądaniami Lasów ma też PSE Operator, krajowy operator elektroenergetycznego systemu przesyłowego. Instytucja ta nadzoruje około 13 tys. km sieci, z czego około 10 proc. przechodzi przez Lasy Państwowe i zajmuje około 327 ha. Operator twierdzi, że LP chcą przenieść na niego opłaty wynikające ze stawki podatku od nieruchomości dla gruntów pod działalność gospodarczą w wysokości 74 gr/mkw. Ocenia, że gdyby to miał zapłacić, to kosztowałoby to ok. 24 mln zł.

PSE Operator uważa, że na terenach leśnych pod liniami mogą być prowadzone inne rodzaje gospodarki leśnej, a w takim przypadku stawka podatku wynosi 0,3 gr/mkw., co daje mniej niż 100 tys. zł rocznie. Ale nawet takiej kwoty spółka nie chce płacić.

"W wielu przypadkach nie posiadamy dokumentacji związanej z nabyciem prawa drogi na nieruchomościach należących do LP. W takich przypadkach toczą się długotrwałe postępowania sądowe, których przedmiotem są roszczenia za bezumowne korzystanie z nieruchomości oraz roszczenie o zwrot podatku" - mówi Stefania Kasprzyk, prezes PSE Operator.

Energetyka przegrywa w sądach

"Lasy Państwowe nie upierają się co do konieczności spisywania umowy dzierżawy lub najmu. Może to być inna umowa, która będzie uwzględniała wszystkie koszty, jakie ponoszą Lasy Państwowe ze względu na przebieg linii elektroenergetycznej przez nasze grunty. Prowadzone są rozmowy na temat uzgodnienia treści umowy udostępniającej grunty pod liniami" - mówi Anna Malinowska.

Deklaracje są, a jednocześnie trwa walka między energetyką i LP, którą strony toczą w imię własnych interesów. Kierowanie spraw do sądów o bezumowne korzystanie z gruntu jest w kompetencjach regionalnych dyrekcji Lasów Państwowych. I te pozywają już energetykę. Są już pierwsze rozstrzygnięcia. W Pile złożono pozwy i uzyskano pozytywne dla Lasów orzeczenia.

Za korzystanie przez energetykę z cudzych nieruchomości, nie tylko leśnych, zapłacą wszyscy odbiorcy energii. Regulator na razie nie uwzględniał takich kosztów w cenach dystrybucji czy przesyłu energii.

"Podczas zatwierdzania taryf dystrybutorów i operatora przesyłowego niektóre przedsiębiorstwa zgłaszały wysokie oczekiwania, co do kosztów związanych ze służebnością gruntową, które dotychczas nie były ponoszone, jednakże koszty te nie zostały uwzględnione" - mówi Agnieszka Głośniewska z Urzędu Regulacji Energetyki.

Energetycy są jednak przekonani, że za nieuregulowane dotychczas prawnie korzystanie przez dystrybutorów z cudzych nieruchomości zapłacimy na pewno.

"Pewne jest, że odbiorcy energii za to zapłacą. Ile – nie wiadomo. Nie ma uregulowań, które pozwoliłyby oszacować koszty prawa do korzystania z cudzych nieruchomości, na których są posadowione nasze słupy i sieci, czy za przyszłe korzystanie z działek, na których mają powstać nowe sieci. To jednak mogą być koszty idące w miliardy złotych. Trzeba to natychmiast uregulować. Pozwów o odszkodowania przybywa" - mówi Artur Różycki, prezes Enea Operator.