Klienci firm ubezpieczeniowych rzadko dostają arkusz ze szczegółową wyceną. Zwykle przychodzi tylko pismo z wyceną ogólną - ujawnia "Gazeta Prawna". Dzieki temu firmom łatwiej orzec szkodę całkowitą i zarobić. Bo nie muszą płacić za pełną naprawę, wyceniają tylko to co zostało, odejmują od wartości auta i różnicę wypłacają poszkodowanym.

>>>Ustawiali stłuczki, wpadli w ręce CBŚ

Możemy bronić się, wynajmując niezależnego rzeczoznawcę, ale jego opinii firma ubezpieczeniowa wcale nie musi uznać. Wtedy jedynym wyjściem pozostaje sąd. Dlatego Rzecznik Ubezpieczeniowych chce to zmienić. Jeśli rzeczoznawca wynajęty przez klienta wyceniłby wartość samochodu sprzed szkody na kwotę ponad 10 proc. wyższą niż wycena ubezpieczyciela , to ten ostatni będzie musiał ją uznać albo wykazać sądownie błędy naszego rzeczoznawcy.