Z danych, do których dotarło "Metro", wynika, że w pierwszym miesiącu funkcjonowania ustawy o bankructwo wystąpiło 178 osób. Zapadło pięć nieprawomocnych wyroków zezwalających na ogłoszenie upadłości, potwierdził gazecie wiceminister sprawiedliwości Zbigniew Wrona.

>>> Fiat zwolni 10 tysięcy pracowników

Nie wszyscy mogą na to liczyć. Bankructwo można ogłosić tylko wtedy, gdy w długi wpadliśmy nie ze swojej winy, czyli np. z powodu utraty pracy lub choroby. A na dodatek musimy mieć jakiś majątek, który - po spieniężeniu - mógłby pokryć choćby część wierzytelności. Tymczasem w sądach dużo wniosków złożyli emeryci i renciści, którzy nabrali kredytów, a nie mają nic wartościowego.

Eksperci podkreślają, że zwolnienie z pracy rzadko jest dobrym argumentem. "Nawet kryzys i masowe redukcje w firmie mogą nie zostać uznane przez sąd za wystarczające powody do upadłości" - mówi Andrzej Kulik z Krajowego Rejestru Długów.

>>> Kryzys wygania Polaków na roboty do Niemiec