W strefie euro jest już 16 państw. Ich doświadczenia związane z wymianą waluty pozwalają stworzyć skuteczne zabezpieczenia, które zapobiegną zarówno wzrostowi inflacji, jak i „iluzji euro”, czyli społecznemu przeświadczeniu o wzroście cen większym, niż rzeczywisty.

Już w 2002 r., przy wprowadzeniu euro do obiegu gotówkowego w dwunastu krajach, okazało się, że skutecznym mechanizmem ograniczającym inflację i jej społeczne wyobrażenie jest obowiązek podawania podwójnych cen: w starej walucie narodowej i w euro. Spośród całej dwunastki taki nakaz wprowadziły cztery kraje: Austria, Portugalia, Grecja i Finlandia. Okazało się, że w tej grupie wpływ wprowadzenia euro na inflację był nieznaczny albo w ogóle nieistotny. W innych krajach kwestię podwójnego wyrażania cen pozostawiono przedsiębiorcom. Efekt euro na inflację był zróżnicowany: od znacznego (na przykład w Niemczech i w Holandii) do nieistotnego, jak w Belgii, Irlandii czy Luksemburgu, przy czym w pierwszym z tych państw wprowadzono rozwiązanie pośrednie: władze zadecydowały, że jeśli podwójne ceny nie staną się standardem, to zostanie wprowadzony oficjalny nakaz. Doświadczenia spowodowały, że wszystkie kraje, które przyjęły euro później (Słowenia, Cypr, Malta i ostatnio Słowacja), wydały nakaz podawania cen w obu walutach.

Istotne znaczenie ma też okres, w którym obowiązuje system podwójnych cen. W Austrii, Portugalii i Grecji nakaz zaczął obowiązywać jeszcze przed operacją wymiany walut. Z drugiej strony czas podwójnego kwotowania powinien być stosunkowo krótki, bo to pomaga w osiągnięciu przejrzystej struktury cen. Ten problem wiąże się z zagadnieniem tak zwanych cen atrakcyjnych, a więc takich, które na przykład ułatwiają dokonywanie płatności (są wygodne, do zapłaty potrzeba małej liczby banknotów) albo mają pewne działanie psychologiczne (tuż poniżej pełnych dziesiątek czy setek). Zdaniem wielu badaczy ceny i tak zostaną zaokrąglone do atrakcyjnych, więc wprowadzenie nakazu podwójnego kwotowania prowadzi jedynie do odsunięcia dostosowań w czasie. Skutkiem ubocznym takiego rozwiązania instytucjonalnego jest niekorzystne dla gospodarki zagubienie konsumentów. Jednak zakaz podwójnego wyrażania cen nie powinien być wprowadzony zbyt wcześnie, jak stało się to w Niemczech – już w dwa miesiące po przyjęciu euro. Tam natężenie efektów cenowych związanych z wprowadzeniem wspólnej waluty było największa. Na przeciwnym biegunie znalazła się Austria, gdzie w ogóle nie wprowadzono podobnego zakazu. W efekcie okres dochodzenia cen do poprzedniej struktury bardzo się wydłużył. Duże znaczenie ma też monitorowanie cen, zwłaszcza artykułów tanich i najczęściej kupowanych. Mogą dokonywać go i władze, i organizacje konsumenckie. Dobrym rozwiązaniem okazało się wprowadzenie możliwości zgłaszania przez konsumentów zaobserwowanych nadużyć (inicjatywa Price Watch w Słowenii, infolinie na Cyprze i Malcie) oraz publikowanie „czarnych list” nieuczciwych przedsiębiorstw (inicjatywa Name and Shame, czyli „marki wstydu”).

Innym sposobem zapobiegania nadużyciom w okresie wprowadzania gotówkowego euro są porozumienia cenowe przedsiębiorców z rządem zapobiegające zawyżaniu cen czy nawet dążące do utrzymania ich na niezmienionym poziomie w okresie kilku miesięcy wokół wymiany waluty. Przykładem takiej inicjatywy było obowiązujące na Malcie porozumienie Uczciwej Wyceny Cen Detalicznych FAIR (Fair-pricing Agreements In Retailing). Przystąpiło do niego ponad 90 proc. przedsiębiorców z sektora handlu detalicznego. Malta zresztą posunęła się najdalej we wprowadzaniu zabezpieczeń przed nieuczciwym wzrostem cen. Wprowadzono tam ustawowy zakaz nieuzasadnionego zaokrąglania cen w górę, za którego złamanie groziły kary pieniężne. W pierwszych siedmiu tygodniach 2008 r. ponad 100 firm na Malcie obniżyło ceny po otrzymaniu ostrzeżeń o łamaniu zakazu.

Kluczowym elementem polityki władz oraz organizacji konsumenckich w okresie kilku miesięcy wokół wprowadzenia gotówkowego euro powinny być kampanie informacyjne.