Ubiegły rok spółka OBB-Holding AG zakończyła na plusie, z wynikiem 42,5 miliona euro (186 miliona zł). Ale wtedy jeszcze nic nie zapowiadało, że wielu straci miliony inwestując w instrumenty pochodne. " W tamtym czasie spółki należące do państwa odczuwały presję, by szukać dodatkowych źródeł finansowania na rynku derywatów" - uważa Thomas Hofer, właściciel H&P Public Affairs, wiedeńskiej firmy doradczej.

Derywatami nazywamy instrumenty finansowe, których wartość uzależniona jest od wartości tzw. instrumentów bazowych. Mogą nimi być np. akcje, obligacje, wysokość stopy procentowej czy... liczba słonecznych dni w ciągu roku(tzw. opcje pogodowe). Możliwości są nieograniczone. Instrumenty pochodne są wykorzystywane do zawierania transakcji zabezpieczających i spekulacyjnych, związanych z przyjmowaniem ryzyka.

>>> Banki oszukały Mediolan na miliony euro

Począwszy od załamania rynku hipotecznego w Stanach Zjednoczonych w sierpniu 2007 r. władze lokalne w całej Europie odnotowują straty na transakcjach derywatowych. To spowodowało, że niektóre rządy zakazały lokalnym ośrodkom czy firmom będącym w posiadaniu państwa, by finansowały swoją działalność ze środków pozyskiwanych na rynku instrumentów pochodnych. Takie obostrzenia występują m.in. w Finlandii, Polsce czy Wielkiej Brytanii.