Charlie McCreevy'ego, komisarz UE ds. rynku wewnętrznego i usług, uważa, że w sektorze finansowym było dotychczas wiele pokus, które skłaniały finansistów do podejmowania ryzykownych działań. Ryzykowna transakcja była dla wielu z nich gwarancją sukcesu, a w konsekwencji wyższego zarobku. "Tymczasem to nienormalne, by zachęty pieniężne skłaniały do ryzyka, nawet jeśli oznaczałoby to krótkoterminowy zysk" - dodaje McCreevy.

Tymczasem, liderzy G20, grupy skupiającej gospodarki krajów rozwiniętych i wschodzących, podjęli w tym miesiącu decyzję o ograniczeniu wysokości bonusów wypłacanych za dobre wyniki. Politycy wierzą, że w ten sposób zniechęcą bankowców do zawierania transakcji obciążonych dużym ryzykiem.W przeszłości podobne inicjatywy były powszechnie ignorowane. Obecnie jednak Komisja prowadzi zaawansowane prace nad regulacjami dotyczącymi pensji dla bankierów oraz wynagrodzeń dla dyrektorów. Szczegóły zostaną przedstawione w czerwcu i, by wejść w życie, będą musiały uzyskać poparcie krajów członkowskich i Parlamentu Europejskiego.

>>> Unijna dyrektywa wprowadza ostrzejszą konkurencję

Pewne wątpliwości w tej kwestii mają jednak prawnicy. "Nie jestem pewnien czy to jest w porządku, by zabierać pieniądze komuś, kto już je otrzymał i mógł do tej pory wydać" - uważa Richard Linksell, prawnik z Campell Hooper Solicitors w Londynie.

Opinia publiczna poważniej zainteresowała się sprawą bankowców, gdy okazało się, że kolejne instytycje, korzystające z finansowego wsparcia rządu, wypłacają swoim pracownikom nagrody i ogromne odprawy pieniężne. Pierwsze protesty wybuchły w Wielkiej Brytanii, po tym jak Royal Bank of Scotland, którego przed bankructwem uchroniła pożyczka rządu, nie przestał wypłacać Fredowi Goodwinowi, byłemu dyrektorowi wykonawczemu, rocznej pensji w wysokości 703 tysięcy funtów (3,5 miliona zł)