Jak donosi "La Parisien", od prądu i gazu zostały już odcięte tysiące gospodarstw. Strajkują pracownicy dostawcy elektryczności EDF oraz gazu GDF. Żądają oni pięcioprocentowych podwyżek płac oraz premii w wysokości 1500 euro. Ponieważ jednak negocjacje utknęły w martwym punkcie, związkowcy postanowili posunąć się do drastyczniejszy metod.

Stąd bez gazu i prądu znalazło się kilka tysięcy mieszkańców podparyskich dystryktów. Strajkujący pracownicy EDF przestawili również ponad 350 tys. liczników na wyższe stawki taryfowe. Dyrekcja firmy zapowiedziała jednak, że będzie ścigać sabotażystów.

>>>Francuzi akceptują przemoc wobec szefa

Odcinanie prądu to niejedyna forma strajków we Francji. Pracownicy, domagając się swoich praw, coraz częściej sięgają do drastycznych metod. Związkowcy z firm Sony, 3M i Caterpillar zamykali i przetrzymywali swoich menedżerów. Również zatrudnieni w fabryce opon Continental posunęli się do drastycznych metod. Po tym jak sąd potwierdził decyzję o zamknięciu ich zakładu pracy w pobliskim Clairoix, zdewastowali oni siedzibę władz w pobliskim Compiegne.

W kwietniu strajkowali również rybacy, którzy zdecydowali się "zaledwie" na zablokowanie tuż po świętach wielkanocnych portów w Calais, Dunkierce oraz Boulogne-sur-Mer. W wyniku ich protestów we Francji utknęło wielu Brytyjczyków, którzy chcieli wrócić do domów po urlopie.

>>>Brytyjczycy chcą milionów funtów od Francji