Z danych, które przekazało nam Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej, wynika, że wzrasta zainteresowanie świadczeniami rodzinnymi wypłacanymi w ramach tzw. koordynacji zabezpieczenia społecznego przez kraje UE, Europejskiego Obszaru Gospodarczego (Liechtenstein, Norwegia, Islandia) i Szwajcarię. W pierwszym roku naszego członkostwa w UE korzystało z nich zaledwie 4,3 tys. Polaków. W 2007 roku już 54,8 tys. osób, a ubiegły rok przyniósł kolejny wzrost i rekordową liczbę osób ubiegających się o zagraniczne wsparcie. Regionalne ośrodki polityki społecznej zajmowały się 61,8 tys. spraw o wypłatę zagranicznych świadczeń rodzinnych.

Najwięcej z Niemiec i W. Brytanii

W ciągu ostatnich lat zmieniały się państwa, które wypłacały Polakom najwięcej świadczeń rodzinnych. W 2005 roku liderem były Niemcy. Wypłacały 5,1 tys. spośród 11,6 tys. zagranicznych zasiłków rodzinnych. W kolejnych latach bardzo szybko przybywało osób, które ubiegały się o nie w Wielkiej Brytanii i Irlandii. W 2005 roku było to odpowiednio 202 i 494 świadczenia, ale w 2007 roku ponad 19 tys. i 7 tys.

Ubiegły rok ponownie przyniósł wzrost rozpatrywanych spraw z Niemiec. Ich liczba wyniosła 17,1 tys. Nieznacznie, o około 3 tys., spadła liczba wniosków z Wielkiej Brytanii.

Na kolejnych miejscach znalazły się Irlandia (10,7 tys.), Holandia (7,5 tys.), Austria (3,2 tys.) i Dania (2,5 tys.). Najmniej spraw pochodziło z Malty, Portugalii i Bułgarii.

>>>Dom w Hiszpanii kupisz łatwo jak w Polsce

15 razy więcej na dziecko

Duże zainteresowanie zasiłkami rodzinnymi wypłacanymi przez kraje UE wynika m.in. z tego, że są one zdecydowanie wyższe w porównaniu z polskimi. W Irlandii zasiłek rodzinny na jedno dziecko wynosi 166 euro (723 zł), w Niemczech 164 euro (714 zł), a w Norwegii 970 koron norweskich (481 zł). Z kolei w Anglii tzw. child benefit to 20 funtów (97 zł) tygodniowo. W Polsce zasiłek rodzinny w zależności od wieku dziecka i tego, czy rodzina spełnia kryterium dochodowe (504 lub 583 zł), wynosi 48, 64 lub 68 zł. Oznacza to, że na przykład w Irlandii można z tytułu zasiłku otrzymać 15 razy więcej niż w Polsce.

Popularność unijnych zasiłków potwierdzają regionalne ośrodki polityki społecznej. To one zajmują się potwierdzaniem prawa do świadczeń polskim pracownikom z krajów objętych systemem koordynacji.

"W 2005 roku zgłosiły się do nas 333 osoby, dwa lata później prawie 3,9 tys. osób. Rok 2008 zakończyliśmy z liczbą 4,5 tys. spraw" - mówi Anna Pietrasik, kierownik zespołu ds. koordynacji świadczeń rodzinnych Regionalnego Centrum Polityki Społecznej w Łodzi.

Dodaje, że wśród wniosków, które tam trafiają, są też takie, które mają aktualizować przyznane wcześniej prawo do świadczeń.

"Te sprawy stanowią około 30 proc. ogółu, którymi się zajmujemy. W ten sposób instytucja zagraniczna sprawdza, czy nie zmieniła się sytuacja rodziny, np. przez zwiększenie liczby jej członków" - mówi Anna Pietrasik.

Podobny wzrost zaobserwowały pozostałe ROPS. W Poznaniu w 2008 roku potwierdzano uprawnienia do świadczeń 5,8 tys. osób, do Opola wpłynęło 7,2 tys. spraw, a w Toruniu było ich ponad 4 tys.

"W pierwszych miesiącach tego roku mamy już 1,5 tys. wniosków" - mówi Izabela Cyl-Żółkiewicz, kierownik działu świadczeń rodzinnych w ROPS w Toruniu.

>>>ZUS przyznał tylko 13 pomostówek To jest nasze prawo

Pracownicy ROPS mówią, że w pierwszych latach naszego członkostwa w UE pracujący za granicą Polacy nie wiedzieli, że mają prawo ubiegać się o świadczenia rodzinne w kraju, w którym wykonują pracę, nawet gdy reszta rodziny mieszka w Polsce.

"Dostajemy formularze pochodzące od osób, które po raz pierwszy starają się o zasiłki, a pracują za granicą od 2005 czy 2006 roku" - mówi Anna Pietrasik.

Na problemy związane z kontaktami z instytucjami zagranicznymi zwraca z kolei uwagę Danuta Średzińska, z ROPS w Opolu.

"Kiedy chcemy ustalić uprawnienia do świadczeń rodzinnych dla matki, która z dziećmi została w kraju, wysyłamy odpowiedni formularz do instytucji z kraju, gdzie pracuje mąż. Często z Niemiec i Irlandii nie otrzymujemy żadnej odpowiedzi" - mówi Danuta Średzińska.

Dlatego przez wiele miesięcy nie mogą wydać żadnej decyzji o przyznaniu świadczeń rodzinnych w Polsce lub uznać, że przysługują za granicą.

Z doświadczeń pracowników ROPS wynika, że początkowo dużo rodzin zatajało fakt podjęcia przez jej członka zatrudnienia poza Polską.

"Prowadziło to do sytuacji, kiedy pobierane były świadczenia rodzinne z obydwu krajów, co jest niezgodne z prawem, które zakazuje kumulowania świadczeń. Te nienależnie pobrane zasiłki muszą być zwrócone" - mówi Danuta Średzińska.

>>>Ubezpieczyciel spłaci raty bezrobotnemu

Liczy się miejsce pracy

Jak tłumaczy Izabela Cyl-Żółkiewicz, ogólna zasada dotycząca ustalania, który kraj będzie wypłacał świadczenia rodzinne, mówi, że decyduje miejsce pracy rodzica, a nie miejsce zamieszkania dzieci. Gdy ojciec wyjeżdża więc do pracy za granicą, a matka zostaje z dziećmi w Polsce i nie jest tu aktywna zawodowo, to świadczenia wypłaca kraj zatrudnienia ojca.

"Jeżeli mimo tego matka pobiera polskie zasiłki, będzie musiała je zwrócić" - mówi Danuta Średzińska.

Inaczej jest, gdy obydwoje rodzice są aktywni zawodowo.

"Wtedy pierwszeństwo wypłaty zasiłków ma kraj, gdzie mieszka matka z dziećmi" - mówi Emilia Łajdecka z ROPS w Poznaniu.

Tłumaczy, że jeżeli kryterium dochodowe jest spełnione, to część świadczeń w wysokości obowiązującej w Polsce jest wypłacane tutaj.

"Różnicę wysokości polskich i zagranicznych świadczeń wypłaca kraj, gdzie pracuje drugi rodzic" - tłumaczy Emilia Łajdecka.

Z kolei w sytuacji przekroczenia polskiego kryterium dochodowego całość kwoty przysługujących zasiłków wypłaca drugi kraj.

>>>więcej informacji: Praca i ubezpieczenia - GazetaPrawna.pl