PGNiG nie udało się do tej pory zawrzeć kontraktu na brakujące dostawy 2,5 mld metrów sześciennych gazu - donosi "Gazeta Prawna". Od początku tego roku dostaw tych nie realizuje już ukraińsko-rosyjska spółka RosUkrEnergo (RUE). Czas zaś nagli. Najpóźniej na początku maja PGNiG powinien zacząć ponownie napłniać magazyny, aby zdąrzyć przed zimowym sezonem grzewczym. Zmagazynowany gaz jest zabezpieczeniem w przypadku nagłego wzrostu lub spadku zużycia tego surowca.

"Brak odpowiednich rezerw zagraża bezpieczeństwu energetycznemu Polski" - mówi "Forsalowi" Przemysław Wipler, który jako urzędnik Ministerstwa Gospodarki odpowiadał za dywersyfikację dostaw surowców do Polski.

Jego zdaniem w przypadku gdy nie zapełnimy magazynów na czas, a zima będzie sroga lub znowu nastąpi problem z dostawami gazu, pozostaniemy bez surowca.

>>>Gaz od Arabów i tak będzie z Rosji

"To, że zimą czeka nas kolejny kryzys gazowy, jest pewne. Ostatni konflikt między Ukrainą i Rosją zakończył się krótkotrwałym rozejmem. Ponowne wstrzymanie przesyłu, przy niewystarczających rezerwach, oznacza dla nas poważne ograniczenia w poborze gazu" - komentuje.

Zdaniem Mirosława Dobruta, wiceprezesa PGNiG, ostateczne uzgodniena w sprawie umowy mogą mieć już miejsce 27 kwietnia, w czasie posiedzenia rady nadzorczej EuRoPolGazu w Moskwie. Wicepremier i minister gospodarki jest jednak bardziej sceptyczny. Uważa on, że negocjacje mogą być sfinalizowane dopiero w czerwcu.

>>>Pływający terminal lepszy od gazoportu