Ze wstępnych ustaleń wynika, że podejrzany oferował swoim klientom produkty, których firma wcale nie miała w ofercie. "Pobierana od nich gotówka i przelewy zamiast trafić do firmy, trafiały na jego prywatne konto" - powiedział oficer prasowy rzeszowskiej policji podinspektor Zbigniew Kocój.

Policja szacuje, że straty klientów mogą przekroczyć milion złotych, ponieważ wiele wskazuje na to, że dotychczas prokuraturę zawiadomiła zaledwie część poszkodowanych.