p

Tej informacji nie udało nam się wczoraj potwierdzić w brukselskiej centrali KBC. Całkowitemu wstrzymaniu kredytów na polecenie KBC zaprzecza też sam Kredyt Bank.

"Bank jest zobowiązany do ostrożnego zarządzania ryzykiem kredytowym, które w obecnej sytuacji gospodarczej znacznie wzrosło. Naturalne jest, że w czasie spowolnienia gospodarczego będziemy ze szczególną uwagą przyglądać się ryzyku kredytowemu".

"Między innymi w ostatnim czasie z uwagi na rosnące ryzyko gwałtownych zmian kursów walut bank zdecydował się wycofać z oferty kredyty denominowane. Co do innych kredytów dla klientów detalicznych - kontynuujemy udzielanie na dotychczasowych warunkach" - zapewnia Monika Nowakowska, dyrektor biura prasowego KB.

>>>Stali klienci banków mają tańsze kredyty

Faktem jest jednak, że uzyskanie kredytu w Kredyt Banku w ostatnich tygodniach graniczy z cudem.

"Starałem się o kredyt hipoteczny w Kredyt Banku. Najpierw zasugerowano mi, że większe szanse mam na pożyczkę w złotych, a teraz usłyszałem, że w ogóle nie dostanę kredytu, choć moje dochody ani zabezpieczenia się nie zmieniły" - mówi pan Waldemar, czytelnik "GP".

Fakt wstrzymania akcji kredytowej przez bank potwierdza też przedstawiciel jednej z firm zajmującej się pośrednictwem finansowym.

"Ostatnio wszystkie wnioski kredytowe o pieniądze z KB wracają do nas jako rozpatrzone negatywnie" - mówi.

Zresztą nie tylko klienci indywidualni mają trudności z uzyskaniem kredytu w KB. Krzysztof Kokot, odpowiedzialny za pion korporacyjny KB, przyznał w rozmowie z Agencją Reutera, że dla niego priorytetem jest budowanie przede wszystkim bazy depozytowej, a firmy mogą mieć utrudniony dostęp do kredytów.

"Dotyczy to przede wszystkim branży meblarskiej, transportowej i budowlanej" - zaznaczył Kokot.

"Udzielając kredytów, stosujemy podejście indywidualne, wybieramy dobre firmy, stawiamy na liderów, którzy mają potencjał, aby przetrwać ciężkie czasy, i tych, którzy w naszej opinii dobrze sobie poradzą w trudnej sytuacji makroekonomicznej" - dodaje Monika Nowakowska.

>>>Zabraknie środków na dopłaty do kredytów

Ograniczenie akcji kredytowej zapowiadał już przed miesiącem Maciej Bardan, prezes Kredyt Banku.

W ubiegłym roku KB był jednym z najagresywniejszych graczy na rynku kredytów hipotecznych. W ciągu roku wartość takich kredytów udzielonych przez KB wzrosła z 5,8 mld zł do 12,8 mld zł, z czego ponad trzy czwarte przypadło na kredyty właśnie we frankach. Gdy pod koniec roku kurs franka względem złotego gwałtownie wzrósł, automatycznie zwiększyła się też wartość kredytów frankowych w portfelu Kredyt Banku.

"Ponad połowa portfela kredytów brutto denominowana jest w obcych walutach, z czego 9,8 mld zł we frankach szwajcarskich, a 2,7 mld zł w innych walutach. Osłabienie złotego generuje wzrost aktywów ważonych ryzykiem dla banku. To z kolei przekłada się negatywnie na współczynnik wypłacalności" - tłumaczy Marta Jeżewska, analityk DI BRE.

Szybkiemu wzrostowi kredytów nie towarzyszył bowiem analogiczny przyrost depozytów. Spośród dużych banków KB ma najwyższy współczynnik kredytów do depozytów. Wynosił on na koniec 2008 roku 133 proc., podczas gdy u innych na ogół nie przekracza on 100 proc. Równocześnie KB ma najniższy wśród dużych giełdowych banków współczynnik wypłacalności - wynosił on na koniec roku 8,8 proc. (minimalny wymagany przez nadzór finansowy poziom to 8 proc.). To oznaczało, że aby móc zwiększyć akcję kredytową, bank musiałby pozyskać nowe kapitały. A właściciel Kredyt Banku, grupa KBC, sama ma kłopoty z płynnością. Musiała skorzystać z finansowego wsparcia belgijskiego rządu.

>>>więcej informacji: Biznes i prawo gospodarcze – GazetaPrawna.pl